14 kwietnia 2026

W mroku tajemnic

 

    W mroku tajemnic

    Tytuł: „Truchlin”

    Autor: Vojtěch Matocha

    Gatunek: powieść przygodowa

    fot. Pola Lewandowska

Truchlin to dzielnica Pragi. Jest ona jednak inna. Dlaczego? Ponieważ nie działa tam elektryczność: lampy, telefony czy komputery... żaden z nowoczesnych wynalazków. Na Truchlinie nawet latarka nie świeci, a poza nim – znów zaczyna. Nikt nie wie, dlaczego tak jest. W tej dzielnicy Pragi świat zatrzymał się w XIX w.

Jednak pewnego dnia Truchlin zaczyna się powiększać. Coraz większą część miasta ogarnia ciemność, wszystko gaśnie. Rośnie panika, ale wszyscy są bezradni – nie są w stanie poradzić sobie z nieznaną potęgą. W takich okolicznościach poznajemy Jirkę i En, głównych bohaterów powieści, którzy zostają wplątani w mroczną grę na wielką skalę, gdzie przegrana może kosztować nawet życie...

Czy zdołają zapobiec katastrofie zbliżającej się wielkimi krokami? Czy wkrótce cała Europa zostanie pozbawiona elektryczności? I jakie tajemnice skrywa Truchlin? Przeczytajcie sami!

Tę powieść czyta się bardzo dobrze. Akcja wciąga niesamowicie, nie mogłam wprost oderwać się od książki. Cała historia jest tajemnicza i osnuta grozą – momentami naprawdę przerażająca, taka z dreszczykiem emocji. „Truchlin” to typowa przygodówka: szybkie tempo, mnóstwo zwrotów akcji, wciągająca i dynamiczna fabuła. 

Przeczytałam na skrzydełku okładki, że autor książki – Vojtěch Matocha – był skautem i prowadził praskie drużyny. Uważam, że czuć w tej książce myślenie skautowskie: można sobie poradzić w każdej sytuacji, nawet pozornie beznadziejnej. Trzeba działać. ☺

Widzę jednak także wady tej książki: za dużo, według mnie, jest w niej „szczęśliwych przypadków”, dzięki którym główni bohaterowie wpadają na jakiś trop. Myślę, że mogłoby być trochę mniej takich przypadkowych rozwiązań, ponieważ momentami akcja wydawała się niewiarygodna. Autor miał ciekawy pomysł na fabułę – bohaterowie musieli sobie radzić bez użycia współczesnych wynalazków, np. telefonu czy nawet latarki. Jednak jeden mały wyjątek od tej reguły pozostawił – żałuję, że zabrakło pełnej konsekwencji tej koncepcji.

Mimo małych niedociągnięć fabularnych polecam „Truchlin” – bardzo mi się podobał! Można spędzić emocjonujące popołudnie przy tej książce, a przy okazji podjąć refleksję nad tym, czy na pewno wszyscy tak bardzo pragną postępu nauki, techniki? Warto się nad tym zastanowić! 💙


PS

Po czesku tytuł brzmi: „Prašina”, co jest grą słów, ponieważ – jak przeczytałam – nawiązuje do słów „pražská” (od słowa Praga, „praska”), i „prach”, co oznacza „kurz” lub „pył”. Podkreśla to klimat starej, zapomnianej, „przykurzonej” dzielnicy. W języku polskim Truchlin kojarzy mi się z czasownikiem „truchleć”, czyli „drętwieć z przerażenia”, i rzeczownikiem „truchło”, czyli „ciało zmarłego”, co z kolei podkreśla klimat grozy.

il. Karel Osoha
 „Każdy dom to osobna tajemnica”, Truchlin 

01 kwietnia 2026

Światło czy cień?



Światło czy cień?

Tytuł: „Wielka Republika Cafatos

Autor: Joanna Hanna Suszczyńska

Gatunek: powieść z elementami fantasy




W tytułowej Wielkiej Republice Cafatos panują straszne zasady: władze Republiki chcą mieć całkowitą kontrolę nad ludźmi, którzy są zastraszani i wtrącani do więzień za najmniejsze przewinienie; w sklepach, do których ciągną się długie kolejki, brakuje towarów; a także panuje całkowita cenzura. Łatwo się domyślić, że jest to odzwierciedlenie  PRL-u. Do tego właśnie strasznego państwa trafia pewna osoba...

Haska to dziewczyna, która się wyróżnia. Czym? Sama nie wie. Może swoimi niesamowitymi żółtymi oczami? Haska nie zna swojego pochodzenia, nie ma matki ani ojca. Jest samotna i życie swoje spędza na wędrówce. Wszystko zmienia się jednak pewnego dnia, gdy natrafia na polankę zamieszkaną przez starszą kobietę i deginy, tajemnicze istoty, przypominające psy, ale umiejące mówić. Od tego momentu życie Haski zdecydowanie przyspiesza.

Dziewczyna okazuje się być kimś więcej, niż wszyscy przypuszczali. Wiele tragicznych tajemnic wychodzi na jaw, a Haska zdobywa przyjaciół, na których może liczyć w najtrudniejszych momentach. Wyraźnie zaznaczona granica między dobrem a złem w czynach ludzkich oraz wzruszająca historia i nieoczekiwane wydarzenia – to wszystko sprawia, że książkę  zapamiętacie na długo!  

Muszę jednak przyznać, że czasami miałam wrażenie, że nie do końca rozumiem wizję świata przedstawionego przez autorkę. Niektóre stworzenia opisane były tak, że aż trudno mi było je sobie całkowicie wyobrazić. Na przykład deginy – wielkie, podobne do psów, z grzywami końskimi i cechami ludzkimi. Trochę dziwne, prawda?

Uważam, że „Wielka Republika Cafatos” to książka o fascynującej fabule, która trzyma w napięciu przez cały czas. Uczy nas tego, że nigdy nie jest za późno na zmiany i że swoje błędy zawsze można naprawić. I to jest optymistyczne podejście do życia!




24 marca 2026

Zawróć!


Zawróć!

Tytuł: „Włócznia”

Autor: Louis de Wohl

Gatunek: powieść religijna





Książki Louisa de Wohla zawsze bardzo mnie poruszają i sprawiają, że myślę o nich jeszcze przez długi czas. Autor z rozmachem opisuje losy świętych i kandydatów na świętych – tych bardzo odległych, jak Dawid z Jerozolimy, i tych bardziej współczesnych, jak papież Pius XII z XX wieku. Czytając te książki, nieraz się wzruszam, śmieję się i denerwuję na bohaterów. Dzięki de Wohlowi odkryłam, że każdy może zostać świętym, nawet ten, kto z pozoru sprawia wrażenie, że zupełnie się nie nadaje.

Jedną z moich ulubionych części jest „Włócznia”. Akcja dzieje się w I wieku naszej ery. Głównym bohaterem jest Kasjusz Longinus, młody i bogaty Rzymianin, który żyje pełnią życia. Wszystko komplikuje się jednak, gdy ojciec Kasjusza traci majątek. Od tego momentu nic nie jest jak dawniej. Kasjusz zostaje żołnierzem, stacjonującym w Jerozolimie. Widzi okrucieństwo Rzymian wobec Żydów i odkrywa, że Rzym, który kiedyś tak kochał, wcale nie jest idealny.

Kasjusz Longinus był tym, który stał pod Krzyżem Chrystusa. Tym, który Go ukrzyżował. Tym, który wbił włócznię w bok Pana Jezusa. 

We „Włóczni” pięknie i poruszająco opisana została śmierć Pana Jezusa. Czytając to, mogłam naprawdę wyobrazić sobie ten straszny i zarazem wspaniały dzień oraz to, co czuli ludzie, wierzący i nie, patrzący na mękę samego Boga. Nawróciło się wtedy wiele osób, a w tym Kasjusz Longinus, który wiele lat później sam oddał życie za wiarę i został świętym Kościoła katolickiego.

Bardzo polecam powieści de Wohla. Czytając je, człowiek zbliża się do Boga i ma chęć zawrócenia, naprawienia wszystkiego. Mnie wiele dały te opowieści o świętych – zwykłych, a zarazem niezwykłych ludziach. Mam nadzieję, że przeczytacie choć jedną książkę i wyciągniecie z niej coś dla siebie!

10 marca 2026

Równi i równiejsi

Równi i równiejsi


Tytuł książki: „Folwark zwierzęcy

Autor: George Orwell

Gatunek: powieść alegoryczna



fot. Pola Lewandowska

Powieść George'a Orwella zaczyna się niewinnie: na Folwarku Dworskim zwierzęta organizują bunt, pozbywają się właścicieli i zaczynają same rządzić folwarkiem, który nazywają Zwierzęcym. Dbają o niego i początkowo są całkowicie szczęśliwe i wolne. Nikt nie ma wątpliwości, że żyje się im lepiej.

Jednak później nie wszystko układa się tak pięknie, jak na początku. Świniom, które przejęły rządy, władza uderza do głowy. Zaczynają rządzić: resztę zwierząt zastraszają, zmuszają do całkowitego posłuszeństwa i pracy ponad siły. Oszukują też niemiłosiernie, ale oczywiście wszystko to robią – jak mówią – „dla dobra ludu”. 

Każda grupa zwierząt na folwarku ma swoją symbolikę. O, nie miejcie wątpliwości, autor żadnej postaci nie stworzył ot tak! Specjalnie posłużył się zabiegiem antropomorfizacji, żeby przez powieść alegoryczną powiedzieć coś istotnego. Zacznijmy więc od świń. Uosabiają inteligencję, spryt, ale także zachłanność, żądzę władzy i bezwzględność. Konie są symbolem łatwo manipulowanych robotników; psy symbolizują brutalną policję polityczną i narzędzie władzy, a osioł – sceptyczną inteligencję.

Władza folwarku naginała prawa do własnych wygód. Świnie zmieniały główne zasady zwierząt wtedy, kiedy coś im nie pasowało. Na przykład gdy chciały spać na ludzkich łóżkach  hasło: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku”, zmieniły na: „Żadne zwierzę nie będzie spać w łóżku W POŚCIELI”. W końcu doszły do reguły: „Wszystkie zwierzęta są równe, lecz niektóre są równiejsze od innych”. Jak to wszystko odnosi się do rzeczywistości?

No cóż, oczywiście to przywodzi na myśl totalitaryzm. Słyszałam wcześniej o państwach totalitarnych, takich, jak ZSRR i Trzecia Rzesza, a w teraźniejszości np. Korea Północna, ale dopiero powieść Orwella uświadomiła mi, jakie obywatele tych państw mieli (i mają!)  straszne i przerażające życie. Wręcz nieludzkie. Jak żyć pod całkowitą kontrolą i w zastraszeniu? Nie wiem, ale czytając tę książkę, czułam głęboką wdzięczność za to, co mam i co nie tak często doceniam. Za wolność.

Po lekturze „Folwarku zwierzęcego” można  zrozumieć tragedię państw totalitarnych i poczuć to, co czuli obywatele takiego ustroju, przepracowani, oszukiwani, a przede wszystkim zniewoleni. Bardzo polecam do przeczytania! Cieszmy się wolnością, którą mamy! Książkę warto przeczytać ku przestrodze i nie tylko. :)

27 lutego 2026

Zemsta – to czynienie dobra czy zła?

 Zemsta – to czynienie dobra czy zła?


Tytuł książki: „Hrabia Monte Christo”

Autor: Aleksander Dumas

Gatunek: powieść przygodowa


fot. Pola Lewandowska


„Hrabia Monte Christo” nie bez powodu nosi miano najlepszej powieści Aleksandra Dumasa. Burzliwa historia Edmunda Dantesa jest porywająca i pełna zaskakujących wątków. Muszę przyznać, że to książka, która bardzo mi się podobała. I chociaż ma około 1000 stron, to nie nudziłam się ani chwili!

Głównym bohaterem jest, jak już wspomniałam, Edmund Dantes, młody, 19-letni marynarz, mający niedługo zostać kapitanem. Szczęśliwy, wraca z rejsu na Marsylię, gdzie spotyka się z ukochaną Mercedes, mającą niedługo zostać jego żoną. Jednak nie wszystko toczy się tak pięknie, jak mogłoby się zdawać. Z powodu złośliwych intryg Danglarsa (chcącego zamiast Dantesa zostać kapitanem statku) i Fernanda (kochającego Mercedes) Dantes trafia do więzienia. 

Po czternastu latach Dantes wychodzi na wolność jako zupełnie inny człowiek – jako hrabia Monte Christo przepełniony żądzą zemsty. Odtąd nagradza sprawiedliwych i karze nikczemnych. Mści się na swoich wrogach i dawnych oprawcach. Zdaje mu się, że zemsta dodaje mu sił. Mówi sam o sobie, że jest ręką Opatrzności.

Dopiero na koniec rozumie... że to nie tak. Że „nienawiść zaślepia, gniew ogłusza, a ten, kto pragnie zaspokoić żądzę zemsty, może przypadkiem napić się goryczy”. Przebacza innym, bo sam potrzebuje przebaczenia. Rozumie wreszcie, że zemsta nie jest najlepszą drogą, że nie jest to czynienie dobra w imię Boga. Że to Bóg jest jedyną istotą wyższą, której nikt nie może się równać. I że największą mądrością są słowa: 

„Czekać i nie tracić nadziei!”

„Hrabia Monte Christo” jest napisany dynamicznie, ale i przy tym refleksyjnie. Plastyczne opisy nie nudzą, a barwnie opisane postaci wydają się realistyczne. Powieść ponadto jest wielowątkowa. Niektóre wątki są tak szczegółowo rozbudowane, że mogłyby składać się na osobną książkę (dodam, że równie ciekawą).

Podsumowując, bardzo mi się podobała powieść Dumasa. Uważam, że to piękna, poruszająca książka o życiu i ważnej roli przebaczenia, które daje ulgę. Ta powieść uświadamia nam, że zemsta nie daje ukojenia, ponieważ jest podsuwana przez szatana. Zamiast tego Bóg zachęca nas do wymówienia jednego słowa: „wybaczam”, które zmienia wszystko. 

Gorąco polecam „Hrabiego Monte Christo”!




Najpopularniejsze na blogu