29 grudnia 2025

Dlaczego lubię „Jeżycjadę”?

 

Dlaczego lubię „Jeżycjadę”?


Tytuł serii: „Jeżycjada”

Autor: Małgorzata Musierowicz

Gatunek: powieść obyczajowa

Liczba części: 22 plus zerowa

fot. P. Lewandowska

      Humor

Czytając „Jeżycjadę”, często się śmiałam. Ma to może związek z tym, że sami bohaterowi lubią się śmiać i często to robią. Znajdują łatwo jakiś powód do śmiechu, czasami błahy problem, z którym nie mogą się chwilowo uporać. Gdy wgłębiałam się w świat jeżyckich bohaterów, to mimochodem przejmowałam ich zwyczaje. Jak jest napisane w „Szóstej klepce”, człowiek „ma sześć zmysłów. Ten szósty jest, kto wie, czy nie najbardziej potrzebny. To zmysł humoru. Im częściej się nim posługujemy, tym życie wydaje się łatwiejsze”. Małgorzata Musierowicz skonstruowała tak dużo zabawnych sytuacji i postaci, że czytając o nich, od razu poprawia się humor.


        Rodzina
Małgorzata Musierowicz w swoich powieściach bardzo mocno uwypukliła rolę rodziny. Jak powiedziała Patrycja do Idy we „Wnuczce do orzechów”: „W takich niepewnych czasach rodzina to grunt”. Ja dodam jeszcze od siebie, że uważam, iż rodzina stanowi grunt ZAWSZE! ;) W „Jeżycjadzie” często rodzina pokazana jest jako grupa kochających się ludzi, którym można ufać i na których można polegać w każdej, nawet najkrytyczniejszej sytuacji. 
W „Jeżycjadzie” zostali pokazani przede wszystkim Borejkowie. Jest to wspaniała, ciepła, kochająca się rodzina, którą po prostu każdy chciałby poznać i poprzebywać z nią chwilę – pośmiać się i porozmawiać przy herbacie w dużej kuchni przy dębowym stole. Nie umiem nawet dokładnie powiedzieć, który z bohaterów serii jest moim ulubionym, ponieważ każdy z nich jest inny i każdy jest na swój sposób wspaniały. Co ważne, każdy członek rodziny Borejków – przez to, że jest niepowtarzalny – jest tak bardzo potrzebny!

        Miłość
„Jeżycjada” pokazuje, co w życiu jest ważne. Jedną z najistotniejszych wartości, która została bardzo dobrze ukazana w serii, jest miłość. Są jej różne rodzaje: miłość matczyna i ojcowska, miłość młodzieńcza, miłość między małżonkami, miłość siostrzana i miłość dziecięca. Bohaterowie dzięki temu, że się kochają, wiele zyskują. 
Ludzie, którzy prawdziwie kochają, prędzej czy później zaczynają tworzyć razem rodzinę, szanują się, są dla siebie nawzajem oparciem i okazują sobie dobroć. Dobrze jest obserwować tak wiele kochających się ludzi!

        Optymizm
Bohaterowie „Jeżycjady” są optymistycznie nastawieni do świata. Zawsze wierzą, że będzie lepiej. Mają czasami, jak każdy, chwile całkowitego załamania, ale ostatecznie – zwykle dzięki najbliższym i pracy nad sobą w samotności – wychodzą z opresji. Bohaterowie potrafią także znaleźć w każdej sytuacji, nawet bardzo przygnębiającej, coś, co sprawia, że czują się choć odrobinę lepiej, jakąś iskierkę szczęścia, która podtrzymuje ich i pozwala im wyjść z trudnej sytuacji. Próbują przelać w siebie nawzajem jak najwięcej optymizmu, radości życia. Przez to, że są tacy pogodni i mają nadzieję na lepsze jutro, również czytelnikowi przekazują nadzieję. Powiem szczerze, że gdy mam zły nastrój lub jestem przygnębiona, to sięgam po „Jeżycjadę”. I wiecie co? Ona zawsze mi pomaga. To świetne lekarstwo na smutki, które chyba powinno być sprzedawane w aptece! :)


        Uczciwość
Bohaterowie „Jeżycjady” są uczciwymi ludźmi. Nie kłamią, nie oszukują, nie kradną. Dbają o to, żeby ich dzieci wzrastały w dobrych cnotach. Jak powiedział Tomek Kowalik o kłamstwie: „nie wolno ludzi oszukiwać dla ich dobra. Jak ktoś oszukuje ludzi dla ich dobra, to zawsze to jest dla jego dobra, a nie ludzi”. Uważam, że są to naprawdę ważne słowa, biorąc pod uwagę to, jak często w naszych czasach jest zacierana granica między prawdą a fałszem. Granica, która powinna być bardzo jasno zaznaczona i twardo przestrzegana. 
„Świat się może najwyżej pogorszyć. Tylko, że w tym wszystkim – my mamy być dobrzy” („Kalamburka”). Tak uważali Borejkowie i zgodnie z tym żyli. Starali się być w każdej sytuacji dobrzy, pomocni i uczciwi.

    Dobro
„Całe dobro – pomyślała [Gabrysia] – jakie nas otacza, to właśnie suma pojedynczych odpowiedzi na radosne sygnały dobrych ludzi. Ale te sygnały wysyła każdy z nas. Dobre sygnały. I złe. A im więcej wysyłamy tych dobrych, tym większe szanse, że ludzie odpowiedzą nam tym samym” („Kwiat kalafiora”). Czy to nie jest zachęta do czynienia dobra?

    • Bohaterki
Mila, Gabrysia, Ida, Natalia, Patrycja, Róża, Laura, Łucja, Aurelia, Cesia, Dorota – każda bohaterka serii poznańskiej Autorki jest inna, ma swoje dylematy i problemy, a także czego innego oczekuje od ludzi i świata. Jednak te kobiety i dziewczyny mają też cechy wspólne: chcą odkryć, kim naprawdę są i jakie jest ich powołanie, dojrzewają, zmieniają się, aż w końcu poznają swoje prawdziwe JA. Dochodzą też do rozwiązania problemów, choć kosztuje to je wiele trudu. Dojrzewają i nabierają życiowej mądrości. No i najważniejsze: każda z nich dzielnie zmaga się ze sobą, żeby być lepszym człowiekiem. I za to je lubię.
   

       Dom
Mila i Ignacy Borejkowie przez większość swego życia mieszkali w Poznaniu w starej kamienicy, przy ulicy Roosevelta 5, w mieszkaniu na wysokim parterze. Drzwi do mieszkania były zawsze otwarte, a dzwonek zepsuty. Ciągle do mieszkania wpadał ktoś z rodziny albo znajomy. Było tam gwarnie, przytulnie i miło. Ten dom to była taka bezpieczna przystań, w której można było się zatrzymać i odpocząć. Przychodzili tam też ci, którzy potrzebowali pomocy, pocieszenia lub po prostu zrozumienia. Wielokrotnie wyobrażałam sobie, jak wyglądał każdy zakamarek tego domu.

        Książki
Borejkowie uwielbiają czytać! W całym ich mieszkaniu stoją regały zapełnione książkami. Książki leżą wszędzie, zawsze natrafi się na coś do czytania w każdym kącie tego mieszkania. To istna forteca książkowa!
Wszyscy mają swoje ulubione książki. Potem wymieniają się lekturami i długo rozprawiają o nich lub cytują fragmenty. Uwielbiają dyskutować o swoich ulubionych bohaterach. Książki są częścią ich życia.
Lubię czytać i w „Jeżycjadzie” znalazłam sporo inspiracji – kolejni bohaterowie podpowiadają, co czytać.

    



22 grudnia 2025

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia!

Drodzy Czytelnicy mojego bloga!

Już zbliża się wielkimi krokami Boże Narodzenie. To niesamowite Święta, których chyba każdy wyczekuje z niecierpliwością w grudniu. Ważne jest jednak, by pamiętać, dlaczego je obchodzimy. Ponad dwa tysiące lat temu na ziemi narodził się Jezus. Zadbajmy o to, żeby narodził się również w naszych sercach w tym roku. Tego głównie życzę Wam, drodzy Czytelnicy. Niech te Święta Bożego Narodzenia obudzą w Waszych sercach oraz domach miłość i dobroć – dwie wartości, tak bardzo potrzebne w naszym współczesnym świecie. 

I pamiętajcie, że to „szczęście jest dla człowieka stanem naturalnym. Żeby zdobyć szczęście, nie trzeba robić niczego, bo przecież nie można zdobyć czegoś, co się już posiada”. Tak napisała w „Noelce” Małgorzata Musierowicz i całkowicie się z nią w tym zgadzam!

I od razu powiem, że jeżeli nie macie, co robić w przerwie świątecznej, to przeczytajcie „Noelkę”! To wyjątkowa, ciepła i klimatyczna powieść, której akcja toczy się w trakcie Świąt. Zostawia po sobie nie tylko zapach pierniczków i zimowej herbaty, ale i coś więcej, coś ważnego i niepowtarzalnego... 
Wesołych Świąt!



20 grudnia 2025

Wywiad z Agnieszką Grzelak

 Wywiad z Agnieszką Grzelak


Zadałam Agnieszce Grzelak, autorce m.in. „Blizn po ważce”, kilka pytań. Autorka udzieliła mi na nie odpowiedzi.

Jak Pani wpada na pomysły swoich książek? Skąd czerpie Pani natchnienie?

Pomysły przychodzą mi do głowy nie wiadomo skąd. Czasem to jest wyobrażenie postaci głównego bohatera, czasem nastrój albo jakiś pojedynczy widok. A czasem po prostu tytuł, który się pojawia i od niego zaczynam tworzenie powieści. Nigdy nie mam od razu całego pomysłu na książkę. Fabuła rozwija się w miarę pisania i czasem mnie samą zaskakuje. Inspirację do różnych wątków, pojawiających się w książkach, czerpię z życia, z tego, co widziałam i doświadczyłam. Na przykład cały wątek kaligrafii i pięknie iluminowanych ksiąg, czyli to, o czym pisałam w „Niemożliwym manuskrypcie”, ma swój początek w zwiedzaniu archiwum biblioteki klasztornej w Krakowie, gdzie takie manuskrypty były wystawione.

Maluje Pani obrazy. Czy malowała Pani ilustracje do swoich książek?

Ilustrowałam tylko trzy moje książki – te przeznaczone dla dzieci „Bajki dla moich córeczek”, „Cukierki” i „Magiczne kryształy”. 

Czy pisze Pani kolejną książkę? Czy zdradzi Pani, jaki temat będzie ona poruszała?

Na razie nic nowego nie piszę, bo mam gotowe powieści, ale od czasu pandemii nie potrafię znaleźć wydawcy. Jest to sprawa, która bardzo mnie smuci. Być może brakuje mi impetu i siły przebicia, aby bardziej się zaangażować w przekonanie wydawców do kolejnych książek. Treści nowych książek wolę nie zdradzać. Może kiedyś się ukażą i będą miłą niespodzianką dla czytelników.

Najpopularniejsze na blogu